kontakt
Stop Korupcji aktualności dokumenty
strona główna

 

Dzieci posła SLD i Skarbu Państwa

 

Poseł SLD ma wpływy w KGHM – jego synowie mają tam posady

Szymon Zbrzyzny ma 25 lat, ciepłą posadę w KGHM i wysokie stypendium od koncernu. Jego brat został członkiem rady nadzorczej w spółce zależnej.

Ryszard Zbrzyzny jest przewodniczącym Związku Zawodowego Pracowników Przemysłu Miedziowego, największego w spółce KGHM. Jego wpływy w koncernie są tak duże, że nie prostował, kiedy na posiedzeniu sejmowej Komisji Skarbu poseł Gabriel Janowski publicznie tytułował go „prezydentem KGHM”. Nic więc dziwnego, że 25-letni syn Zbrzyznego, Szymon, nie miał we wrześniu ubiegłego roku problemów ze zdobyciem posady w spółce. Aktualnie zatrudniony jest na stanowisku specjalisty w departamencie nowych przedsięwzięć gospodarczych. Co więcej, jesienią koncern dofinansował jego studia kwotą 3200 zł.
Fachowcy z rodowodem

– Potrzebujemy takich fachowców. Pan Szymon Zbrzyzny ukończył studia z drugą lokatą. Jest jedną z kilkuset osób, jakie otrzymały podobne stypendium – tłumaczy Dariusz Wyborski, rzecznik KGHM.

Drugi syn posła – Wiesław Zbrzyzny – mimo młodego wieku (28 lat) został właśnie członkiem rady nadzorczej spółki zależnej KGHM o nazwie Energetyka Spółka Specjalnego Przeznaczenia.

– A gdzie oni mają pracować? W Zagłębiu Miedziowym nie ma innych miejsc pracy niż w KGHM i jej spółkach zależnych. Czy magister górnictwa ma iść do pracy w aptece? Ja im nie pomagałem zdobywać posad. Kiedy Wiesław trzy lata temu został zatrudniony w Energetyce (spółka zależna KGHM), to zaczynał jako palacz. Do rady nadzorczej też go nie wpychałem – zapewnia Ryszard Zbrzyzny.

Bez względu na opcję

Jak się okazuje, zasada pierwszeństwa w zatrudnianiu dzieci pracowników jest realizowana bez względu na opcję polityczną. Wyborski ujawnia, że obecnie w Zakładach Górniczych Lubin pracuje pasierb Bogdana Nucińskiego, przewodniczącego miejscowej Komisji Zakładowej Solidarności. W ZG Lubin pracuje on od lutego 2003 roku. Został zatrudniony w czasie zarządu prof. Stanisława Speczika.

Z przypadkami zatrudniania rodziny dzięki osobistym wpływom spotykamy się coraz częściej. Ostatnio w związku z zarzutami o nepotyzm z członkostwa w Platformie Obywatelskiej zrezygnowała Zyta Gilowska. W kwietniu media ujawniły, że syn posłanki, Paweł Gilowski, został wybrany przez lubelski zarząd PO na lidera okręgowej listy do Sejmu. Wkrótce potem tygodnik „Newsweek” podał, że w biurze poselskim Zyty Gilowskiej pracowała jej synowa. Okazało się też, że Paweł Gilowski pobierał z biura poselskiego matki wynagrodzenie za ekspertyzy.

Pasożytnicze powiązania

Przykład Zyty Gilowskiej jest rzadkim wyjątkiem, kiedy mieliśmy do czynienia z reakcją na zarzuty.

W większości przypadków członkowie rodzin wysokich urzędników państwowych cichcem zajmują posady w spółkach Skarbu Państwa lub rządowych agencjach. Żona Zbigniewa Siemiątkowskiego, byłego szefa Agencji Wywiadu, dostała pracę w spółce zależnej koncernu paliwowego Orlen, choć jest z zawodu dentystką. Kiedy u władzy była Akcja Wyborcza Solidarność, członkiem zarządu Orlenu została natomiast Kalina Grześkowiak-Gracz, córka ówczesnej marszałek Senatu Alicji Grześkowiak.

– Spółki z udziałem Skarbu Państwa są przez polityków i urzędników traktowane jak prywatne folwarki. W szczególnym stopniu praktyka tworzenia sieci pasożytniczych układów i powiązań dotyczy obecnych rządów SLD. Nie ma woli walki z takimi patologiami i nie ma instytucjonalnego zakazu. A funkcja kontrolna prasy to za mało – mówi Janusz Kowalski, prezes stowarzyszenia Stop Korupcji.

 

0 komentarzy



imię:
mail: (opcjonalnie)

 

 


Created by   e-production
e-production wspiera działania na rzecz przejrzystości w biznesie
prowadząc portal Stowarzyszenia Stop Korupcji.
© 2003-2005 e-production All Rights Reserved.